TD DR: Świetna konferencja – żałujcie że was nie było.

Programistok na stałe wpisał się już w kalendarz konferencji programistycznych w Polsce. Połączenie 9 grup z Białegostoku pozwoliło stworzyć wydarzenie, którego ciężko szukać w innych miejscach polski.

Poprzednia edycja miała swój motyw przewodni, więc i tym razem nie mogło go zabraknąć. Popatrzcie tylko:

Na pierwszy rzut oka może to dziwić / szokować, ale osoby które przyjeżdżają na konferencję dobrze czują ten styl – tutaj nie ma miejsca na napuszenie, pompatyczność, czy olbrzymią powagę. Wszystko jest tutaj brane bardziej luźno, humorystycznie, z dystansem. Zresztą tutaj wszystko ma swój własny, wschodni sznyt (lubię to słowo 😉), od marketingu, przez elementy wystroju konferencji po gift bagi dla uczestników. Popatrzcie tylko:
 
Gdzie indziej dostaniecie podkładkę pod myszkę w haftowane wzory? Tylko w Białymstoku.

Jednocześnie konferencja miała bardzo wysoki poziom merytoryczny, co można było zauważyć po liście ciekawych prelekcji, ale także po rozmowach z samymi uczestnikami. Różnorodność technologiczna pozwalała na wyjście ze swojego “grajdołka” i spojrzenie na proces tworzenia oprogramowania trochę szerzej, z innej perspektywy. Z dyskusji pomiędzy z kolegami z branży dowiedziałem się np.

  • Jak wygląda proces testów i mockowania w Pythonie – C# tutaj mógłby się uczyć prostoty.
  • Dlaczego w Ruby on Rails magia frameworka jest jednocześnie dobra i zła.
  • Historii o przejściu firmy z Ruby na Elixira.
  • Zalet i wad języków funkcyjnych, na podstawie doświadczeń z własnych firm / projektów.
  • Zalet i wad braku dużego governance dla platforma, jak to w przypadku MS.
  • Jak bardzo Pythonowcy kochają Open Source.
  • Dlaczego ludzie nie lubili Microsoftu i dlaczego się to zmienia 😀

Dobrze wypadł before, co się nie zdarza zawsze. W ogóle skąd oni takie miejsce znaleźli na spotkanie – Klub 18. Białostockiego Pułku Rozpoznawczego, wszędzie flagi, orły i trofea. Prezentacje były lekkie i ciekawe (DDD połączony z roastem Procenta 💗), a pomysł na integrację uczestników przy stolikach tematycznych warty skopiowania podczas innych imprez. Zawsze jest łatwiej podejść do nieznanej grupki osób z tekstem “Ale jaki ja dopiero miałem fuckup to nie uwierzycie”. Okazało się także, że zaraz obok jest festiwal piwa, więc sporo osób o 22 wyruszyło tam by kontynuować zabawę (mnie nie mogło zabraknąć).

Prezentacje prelegentów były bardzo ciekawe, po za może tą o dziedziczeniu w JavaScripcie, ale to raczej dlatego że ja już znam ten temat. Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć Sławka Sobótkę na scenie i bardzo mocno spodobała mi się jego prelekcja – jak podejść do tematów DDD, ale nie tak książkowo, tylko bardziej zdroworozsądkowo. Mirek Burnejko w dość humorystyczny sposób zaprezentował różnicę pomiędzy Azure i AWS. Andrzej Rusewicz, jak na matematyka przystało, pokazał w jaki sposób sensownie zmierzyć wydajność zespołu, a następnie dbać by utrzymywała się na wysokim poziomie.

Po obiedzie odbyła się sesja Lightning Talków – punkt nie do przegapienia na Programistoku. Dostaliśmy informacje o różnych specyfikach suplementacji intelektualnej programisty (tzw legal drugs), przegląd kodu z DOSa wraz z ciekawymi komentarzami, dlaczego warto iść w co-working, czym się różni datetime i datetime2 w SQL Server i inne.

Prelekcje kończyły się panelem dyskusyjnym, który tutaj został pierwszy raz odegrany. Widać było w tym trochę spontaniczności (brak pytań przez Twittera / zaproszenie Andrzeja Krzywdy na scenę), ale poszło całkiem sprawnie. To jest punkt, który bardzo lubię bo zwykle po jedno pytanie potrafi dość dużą interakcję pomiędzy prelegentami i publiką. Sesja zaczęła się od mojego pytania do Andrzeja “Jak klienta nauczonego CRUDa oduczyć złych wzorców” i przez kilka dobrych minut toczyła się dyskusja, na którą, wg mnie, najlepszą odpowiedź dał Sławek, w postaci “spróbujcie Event Storming”.

Później odbyła się after w klubie Zmiana Klimatu, gdzie można było się spokojnie napić alkoholu, potańczyć i pogadać na tematy bardziej przyziemne. Ale i tak znalazło się kółko eksperckie, które rozmawiało o machine learningu, block chainie, przyszłości cywilizacji i miłości pomiędzy Sławkiem a jego BWM.

Mi udało się na Programistoku dokonać 3 rzeczy:
• Dowiedzieć się naprawdę wielu interesujących rzeczy, niepowiązanych z moim światem .NET
• Na beforze pokazać temat “CQRS w 4 krokach”. Po prezentacji, pomyślałem że trzeba było coś bardziej luźnego przygotować, ale słyszałem od kilku osób że się coś ciekawego dowiedziały.
• Podczas sesji LT miałem prezentację “Nic nie wiem”, o błędach w analizie biznesowej. Mogłem to zrobić lepiej bo podobno trochę “sapałem”, ale jak na pierwsze wystąpienie przed kilkuset osobami to przynajmniej nie umarłem na scenie 😀

To wg. mnie warto poprawić na następną edycję:
• To miejsce jest już chyba za małe na imprezę takiej skali. Niestety ale robiło się dość tłoczno a kolejki do obiadu czy giftbaga były naprawdę spore.
• Klub Zmiana Klimatu był nie do końca dobrym miejscem na after. Tutaj od razu pojawiły się osoby z zewnątrz, przez co nie było takiej integracji pomiędzy uczestnikami jak rok temu. Chyba również nie do końca trafia do mnie taki klimat afteru – wolałbym coś na kształt befora, tylko nieco mocniejszego 😉

Na koniec chciałbym pogratulować i podziękować organizatorom bo włożyli naprawdę dużo wysiłku i serca by to wydarzenie było jak najlepsze (Mateusz Andrzejewski wyglądał jakby nie spał tydzień 😀). Uważam ze tworzycie wyjątkową konferencję i należy trzymać kciuki że kolejne edycje będą tylko coraz lepsze.

PS. Ta butelka wódki, na prezentacji o CQRS, w rzeczywistości zawierała wodę. Nie było butelek z wodą to sobie w taki sposób poradziłem 😉